Turystyka ekologiczna.

Mam znajomego, który lubi, jak to niektórzy mówią, „żyć na dziko”. Na co dzień pracuje w korporacji, ale jak przychodzi lato i czas jego urlopu, to zawija swoje manatki i wyjeżdża z miasta do dziczy.

Zaszywa się w jakimś miejscu, blisko natury i spędza tam swój dwu-, trzytygodniowy urlop. Zeszłego lata wybraliśmy się wspólnie ze znajomymi z nim. Pojechaliśmy na północ Polski do lasów w Borach Tucholskich. Rozbiliśmy namiot na polanie przy lesie i zaczęliśmy żyć w zgodzie  z naturą. Oczywiście przyjechaliśmy pociągiem, bo jest bardziej ekologiczny niż samochód. Dodam, że ze stacji przebyliśmy prawie dziesięć kilometrów pieszo.

Ku mojemu zaskoczeniu przyjemnie żywo mi się bez telefonu i Internetu. Miło było spędzać wieczory przy ognisku i spoglądać na niebo usiane gwiazdami, którego w mieście tak często brakuje. Z przyjemnością wspominam kąpiele w rzece i liczne wędrówki po lasach.

Bardzo dużo się wtedy nauczyłem, nie tylko bycia bardziej oszczędnym, ale taka przygoda uświadomiła mi moją wrażliwość ekologiczną. Teraz nie spoglądam ze zdziwieniem na osoby, które nie idą z duchem technologii – dzisiaj ich rozumiem. Często wspieram ich drobnymi gestami, takimi jak wyrzucanie śmieci.

Obecnie planuję wycieczkę do Afryki, by tam przeżyć ciekawą przygodę. Nie wiem, co z tego wyniknie, ale jednego jestem pewny – nie mogę patrzeć już na wielkie aglomeracje i popularne miejsca, do których wcześniej podróżowałem. Teraz moją przygodą stała się chęć bycia ekoturystą, czyli osobą podróżującą zgodnie z naturą i chcącą się więcej nauczyć tego, jak być po prostu lepszym dla świata.

autor:RN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *