Komisja Europejska przedstawiła propozycję wprowadzenia zakazu sprzedaży aut spalinowych osobowych i dostawczych po 2035 roku. Obecne regulacje nie wystarczą – uważają eksperci. Import ropy dostarcza dziennie ćwierć miliarda dolarów do budżetu Rosji i powinien być zakazany – apelują ekolodzy.

Rosja zarobiła w ubiegłym roku ma eksporcie ropy do Unii Europejskiej 104 miliardy dolarów – podliczyła organizacja Transport & Environment. To znacznie więcej, niż na gazie, za który UE zapłaciła w ubiegłym roku Rosji 43,4 miliarda dolarów. Nie brakuje głosów, by zatrzymać import ropy z Rosji i w ten sposób nie przyczyniać się do finansowania wojny w Ukrainie.

Zakaz importu rosyjskiej ropy wprowadzają Stany Zjednoczone. Prezydent Joe Biden ogłosił, że rosyjska ropa nie będzie przyjmowana w portach. Jednocześnie wskazał, że ceny paliwa obniży transformacja gospodarki w kierunku samochodów elektrycznych napędzanych energią z odnawialnych źródeł.

Czytaj także: Polska: Zakończyć Nord Stream, import gazu, ropy i węgla z Rosji

Zależność od rosyjskiej ropy

Europa ponad jedną czwartą swojej ropy importuje z Rosji. W Polsce jest to ponad połowa, natomiast niektóre kraje, jak Słowacja, są zależne od Rosji w 90 proc. Nic dziwnego, że Komisja Europejska nie ogłasza odejścia od tego importu. To jednak – jak podkreśla T&E – zły wybór.

Europa wysyła ponad ćwierć miliarda do Putina każdego dnia, nawet gdy prowadzi on wojnę na własnym podwórku. To musi się skończyć. Ale nie powinniśmy po prostu wymieniać rosyjskiej ropy na saudyjską. Nadszedł czas, aby znacznie poprawić wydajność transportu i turbodoładować elektryfikację transportu, aby zmniejszyć zużycie ropy.

William Todts, dyrektor wykonawczy T&E

W przeciwieństwie do gazu, większość importu ropy do bloku odbywa się za pośrednictwem tankowców i portów. To jednak różni się w poszczególnych państwach. Rurociągami dociera od kilku procent do nawet 30 proc. całkowitego eksportu rosyjskiej ropy do Europy. To oznacza, że pozyskiwanie ropy gdzie indziej w krótkim okresie jest wykonalne – podsumowuje T&E.

Koniec samochodów spalinowych

Eksperci są pewni, że elektryfikacja transportu jest najlepszym rozwiązaniem. Wiele państw wyznaczyło już wcześniejsze daty zakazu sprzedaży aut spalinowych, Polska się do tego nie kwapi. Będziemy jednak zobowiązani przestrzegać regulacji unijnych. Podczas szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow Unia zadeklarowała zakończenie sprzedaży aut spalinowych do 2035 roku.

Termin będzie trudny do utrzymania, chyba że Komisja zaostrzy regulacje dotyczące misji Co2 z samochodów. Te obecn nie dają szansy na szybkie odchodzenia od diesli i benzyniaków. Kolejną kwestią jest dostosowanie infrastruktury ładowania i tankowania pojazdów zeroemisyjnych. Do tego dochodzi brak wyraźnych korzyści dla kierowców: elektryki są drogie.

Proces odchodzenia od pojazdów spalinowych (zasilanych benzyną i ON) jest długotrwały, zależny od stopnia wycofywania pojazdów z obiegu jak i tempa zakupu pojazdów zeroemisyjnych. Najbardziej istotną kwestią w tym procesie a tym samym „początkiem końca” ery samochodów z silnikami wewnętrznego spalania będzie moment pełnego zaprzestania sprzedaży tych pojazdów, a to może nastąpić za ok. 20 lat, a więc pod koniec czwartej dekady bieżącego stulecia

dr Krystian Szczepański, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska

Struktura sprzedaży nowych samochodów osobowych i dostawczych będzie w znacznym stopniu zależeć od obowiązujących regulacji. Wyniki przeprowadzonych przez CAKE/KOBiZE analiz pokazują, że bez znacznego pogłębienia redukcji norm dla nowych samochodów osobowych i dostawczych osiągnięcie w 2035 roku sprzedaży wyłącznie pojazdów zeroemisyjnych będzie trudne.

Artykuł Czas zakręcić kurek z rosyjską ropą i szybciej przesiąść się na elektryki pochodzi z serwisu EcoReporters.