Pani Profesorko, czy emancypacja kobiet przyniosła korzyści w środowisku naukowym czy wręcz przeciwnie? Jak pani to widzi z własnego doświadczenia?

Myślę, że jest to w tej chwili nadal jeszcze droga transformacji, czyli zarówno jedna strona (mówię o kobietach) jaki i druga (i tym razem mówię o mężczyznach) próbuje odnaleźć się w tych nowych realiach. Jak na razie, może nie do końca, obie strony są z tego zadowolone. Czyli tak: kobiety owszem są dzisiaj dopuszczane, czyli praktycznie zwiększona jest uwaga na to, żeby była zachowana reprezentacja kobiet w różnych środowiskach, gremiach czy w projektach. Już sam plan równości płci, który trzeba było przygotować na uczelniach, jeśli chcą się starać o granty w ramach unijnego Horyzontu, świadczy o tym, że te parytety muszą być po pierwsze zdiagnozowane, na ile kobiety są włączone i na ile ten system jest przejrzysty, a po drugie powinna być pokazana droga w jaki sposób zwiększyć udział kobiet w tych gremiach naukowych. Ja natomiast, obserwuję na uczelniach taki efekt, że brakuje tutaj komunikacji, czyli: jeśli ktoś ma wiedzę i ma kompetencje, no to każdy może teoretycznie uczestniczyć w projektach czy włączać się w nie. Ale ta sytuacja nie jest aż taka prosta jak się wydaje, czyli to nie jest tak, że każdy może. Mimo wszystko jest tak, jak np. mamy w nauce z różnego rodzaju odkryciami – w dużej części jest to reprezentacja mężczyzn. Jak się głębiej pogrzebie, to się okazuje, że w tych odkryciach uczestniczyły również kobiety, lecz po prostu nie ma takiego zwyczaju, żeby podawać nazwiska tych kobiet, no bo się tradycyjnie podawało nazwisko mężczyzn. W tym środowisku nadal pokutuje coś takiego, że zespół powinien być kierowany przez mężczyznę, bo wtedy on jest bardziej wiarygodny, bo z natury rzeczy jest bardziej uporządkowany i mniej emocjonalny, więc to będzie miało takie bardziej naukowe podłoże. W rzeczywistości wcale tak nie jest, to jest tylko takie przekonanie, które jednak nie pozwala wyjść łatwo z tego paradygmatu. No i teraz, takie narzucenie z zewnątrz pewnych rozwiązań, może zakłócić komunikację i rozmowy na ten temat. Mamy więc tutaj taką trochę miękką techniką wprowadzania rozwiązań i przeciąganie w czasie, a przecież tego czasu nie mamy aż tak dużo. Nawet jeśli coś robimy szybciej, to człowiek wcale tak łatwo przekonań swych nie zmienia. Jak coś funkcjonowało w określonym scenariuszu, systemie, to żeby zmienić ten system, to jednak trzeba pomyśleć w jaki sposób dokonać zmian gdzieś tam, u samych podstaw i uwierzyć, że te zmiany są niezbędne, że one są potrzebne, że wprowadzenie tych parametrów ilościowych (tyle a tyle kobiet powinno być), że to nie jest bez sensu, tylko że może na początku, to ma sens. Odwołam się do metafory pieczenia ciasta, najpierw ciasto trzeba włożyć w formę, ale po pewnym czasie formę można zdjąć i to się utrzyma samo.

Mamy kobiety prezydentów, menadżerki, dyrektorki, a czy w Polsce są jakieś kobiety rektorki uniwersytetów czy uczelni wyższych?

W nowej kadencji funkcję rektorek pełni już (albo dopiero) 15 kobiet na 93 uczelnie nadzorowane przez MNiSW. Oznacza to wzrost liczby kobiet rektorek o 6 w stosunku do poprzedniej kadencji, zakończonej w 2020 r. Tak więc jest postęp. Ale tak naprawdę to nie ma jeszcze takiego, nie wiem, jak to nazwać, klimatu. Jest już otwarty lufcik, ale jeszcze nie drzwi.

A jak jest w Europie? Czy te schematy są takie same wszędzie, czy tylko my jesteśmy wyjątkiem?

Powiem szczerze, że to otoczenie, które w tej chwili mamy w Polsce, to nie jest za bardzo sprzyjające kobietom, czyli cała narracja polityków, gospodarka i to co się dzieje, to raczej mówi o tym, żeby te kobiety zajęły się tym czym od dawien dawna się zajmowały, no i że to jest ich rola. I w związku z tym, to otoczenie ma bardzo duży wpływ też na to, co dalej się dzieje, czyli narracja uprawiana przez różnego rodzaju media, stwarza nam pewien „ekosystem”, w którym te kwiatki mogą zakwitnąć albo zwiędnąć, ewentualnie może kwitnąć tylko określony gatunek, ale bez różnorodności. Niestety w tym obszarze odstajemy coraz bardziej od pozostałych krajów europejskich, w szczególności zachodnich. Według The World University Rankings 2022 wśród 200 najbardziej prestiżowych uczelni na świecie jest ponad 20 procent kobiet rektorek. Są to m.in. Oxford University, University of California, Berkeley, University of Michigen, Imperial College London czy Mc Gill University.

A kobieta naukowiec we współczesnym świecie. Czy ma szansę na przetrwanie?

Myślę, że ma szansę na przetrwanie. Podam szczególny przykład. Nie wiem, czy Pan zna jedną z takich kobiet, która jest dla mnie takim dobrym przykładem i czy zna Pan takie określenie „perowskity”? Perowskity, to jest grupa minerałów o specjalnym przeznaczeniu, które dostrzegła Pani Olga Malinkiewicz, nasza fizyczka. Myślę, że to jest w ogóle rewolucja w fotowoltaice, a istotne będzie zastosowanie w gospodarce w zgodzie ze zrównoważonym rozwojem. Za pomocą tego minerału (zastępuje krzem) można tworzyć elastyczne panele fotowoltaiczne. I już tym są zainteresowane koncerny międzynarodowe, a pod Wrocławiem powstała pierwsza fabryka czyli na skalę przemysłowa, gdzie pracuje się w zespole międzynarodowym nad rozwinięciem tego wynalazku, właśnie na skalę światową. To zastąpiło, sztywne i ciężkie, a przede wszystkim nietrwałe i kruche tradycyjne ogniwa fotowoltaiczne. Perowskity mają grubość, z tego co pamiętam, 1/10 grubości włosa, a więc warstwa jest bardzo cienka i można ją nadrukowywać w różnych miejscach, czyli jest to kompletnie inny wynalazek. Przychodzi mi do głowy inna polska naukowczyni, która wprowadziła tak zaawansowaną technologię transmisji wideo, że możemy dzisiaj oglądać filmy w internecie bardzo dobrej jakości. Myślę, że są to bardzo przełomowe wynalazki i pokazują, że te kobiety miały naprawdę świetne i wizjonerskie pomysły.

Kobiety, wbrew pozorom, są przede wszystkim kreatywne i bardzo konsekwentne w działaniu. Poruszyła Pani Profesorka kwestię tej Pani, natomiast ja sobie przypominam początek roku 2019, jeżeli nie skłamię, kiedy Europa i świat zachwycały się możliwościami grafenu. Była wielka dyskusja nad jego praktycznym wykorzystaniem i nawet wchodziliśmy w etap finalizacji obietnic. Okazało się jednak, że Polska na tym boomie grafenowym nie skorzystała, no bo my nie mamy jakoś ostatnio szczęścia do pewnych rzeczy. Chociaż wiadomo, że liderem tej transformacji grafenu, przepraszam za ten wtręt, są Chiny, to drugim moglibyśmy być my, właśnie za sprawą polskiego naukowca. Czyli naukowo potrafimy, ale logistycznie, to już nie, dlaczego?

Dlaczego my nie potrafimy? – myślę, że to jest kwestia chęci wsparcia, bez względu na poglądy, bez względu na to, gdzie jesteśmy, w jakim środowisku, w jakim uniwersytecie, w jakiej uczelni – takiego odgórnego wsparcia po prostu nie ma. Zamiast skupić się na tym, żeby wesprzeć coś, co może nas jako Polskę i tę osobę czy ten zespół wypromować na świecie, środowiska odpowiedzialne za to, raczej walczą ze sobą.

 

Przypomniało mi się nazwisko tego naszego Profesora, prekursora grafenu – Pana Strupińskiego. Pamiętam, że myśmy wiele lat temu, 2010 albo 2011 rok, pytali pana Profesora o ten grafen i on też stwierdził, że nie ma absolutnie żadnego wsparcia ze strony naszych ministerstw, ale również ubolewał, że nasze uniwersytety też nie za bardzo chciały między sobą współpracować. Pokrywa się to z tym co Pani Profesorka mówi, że nie ma jakiejś chęci wspierania siebie nawzajem, nawet uniwersytetów i naukowców między sobą. No i nic z tego nie wyszło, my zostaliśmy w tyle. A jak to jest z naszymi uczelniami, Pani Profesorko, czy my możemy rzeczywiście konkurować z innymi uniwersytetami światowej klasy? Już pomijam dla kogo Oxford czy Harvard jest bardziej prestiżowy, bo to chyba taką konwencję przyjęliśmy, chociaż przecież mamy też inne uniwersytety światowe. Mówię przez pryzmat tego, gdzie później ci absolwenci się znajdują, my chyba też jesteśmy w pierwszej setce, na dobrym miejscu, np. Uniwersytet Warszawski, ale nie tylko? Więc Pani Profesorko, jak to jest z naszym rankingiem? On jest sztucznie wytworzony, czy jest prawdziwy i czy jest w ogóle miarodajny?

Wie Pan co, ja mam takie średnie zaufanie do tzw. rankingów jakościowych. No i dlatego, jak Pan być może wie, tworzę swój ranking w Biznesie Logistycznym, od 27 lat. Rok w rok taki ranking się ukazuje. Po różnych eksperymentach zdecydowałam się, że będzie to jednak ranking oparty na wskaźnikach finansowych. To jest takie smutne, ale gdy próbowałam tworzyć ranking jakościowy, opierając się na opiniach klientów i dostawców, to był dla mnie też ten czynnik, więc nie tylko na tym co dane przedsiębiorstwo może zaprezentować w ramach raportu zrównoważonego rozwoju. Jak się głębiej poszuka, to okazuje się, że ten raport, to jest trochę taka witryna, takie marketingowe pokazanie jacy jesteśmy wspaniali, a potem, jeśli się rozmawia z osobą z danej firmy, to albo nic nie wie, albo się nie orientuje, czyli nie jest ta firma przesiąknięta tą koncepcją, tą ideą. Moje doświadczenie, wracając do tego rankingu – transport, spedycja, logistyka – jest takie, że firmy namawiały swoich klientów i dostawców, żeby odpowiednią opinię przekazywały, więc nie miało to żadnego sensu, tworzenia rankingu, który de facto nie jest rankingiem, tylko pokazaniem jacy to my jesteśmy świetni. To nie pokazuje samego środka, funkcjonowania tego przedsiębiorstwa. Bo przedsiębiorstwo wcale tego nie chce pokazać, czyli obawia się pokazać jakie jest naprawdę.

A przeskakując na chwilę, chciałabym powiedzieć, że lider/liderka przyszłości to jest liderka autentyczna czyli spójna. I lider spójny między tym co mówi, a co robi. I lider oparty na wartościach. Dla mnie to są główne cechy tych osób, które można nazwać obecnymi liderami i będą liderami/liderkami przyszłości.

I teraz wracając do uniwersytetów. Są te rankingi różnego rodzaju, np. Financial Times. Uczelnia najpierw musi się zgłosić do takiego rankingu, później jest cała metodologia, gdzie pewne obszary są oceniane punktowo. I teraz proszę zwrócić uwagę, co decyduje o takiej, a nie innej ocenie – użyję sformułowania big data, czyli dane, które przekazujemy. Czy one są wiarygodne, w jaki sposób one są dobierane, jak są dostarczane, to wszystko jest skomplikowane i nie jest jednoznaczne. Więc cóż, można powiedzieć, że po absolwentach bardziej można poznać, czy dana uczelnia ma siłę, czy też nie. Bada się te historie absolwentów, jakie oni sobie wybierają ścieżki, jak sobie radzą w biznesie, czy w innych funkcjach administracyjnych, które pełnią. To, moim zdaniem, pokazuje siłę tej uczelni – absolwenci tej uczelni w większym stopniu niż rankingi. Jeszcze jedną mam refleksję – nasz system nauczania. Ja próbuję to też zmieniać w ramach nauczania, w ramach swoich zajęć. To wcale nie jest odkrywcze, bo jest systemem XIX wieku. Jeśli ktoś coś mówi, a studenci mają słuchać, no to nie jest to żaden system. Jak można w ten sposób uczyć i edukować ludzi, którzy będą gotowi na podjęcie wyzwań, krytyczne myślenie, negowanie, posuwanie różnych rzeczy do przodu, rozwiązywanie złożonych problemów. Moim zdaniem ma to być dyskusja, projekty, różnorodność. Ja nie jestem alfą i omegą. Moja wiedza bierze się w wyniku tego, co czytam, z kim rozmawiam, to też mierzenie się z innym poglądem. A dlaczego ktoś ma taki pogląd? A jakie ma argumenty? A jakie ja mam argumenty? A być może dojdziemy do tego, że coś ciekawego nas połączy i nasza ostateczna konkluzja z dyskusji będzie inna, niż to co ja myślałam i to co i ta druga osoba myślała. No to jest dla mnie jakaś kreatywność, natomiast system polegający na tym, że jest wykład i po drugiej stronie studenci słuchają, to jest dla mnie przeżytek. Ja nie potrafię prowadzić zajęć w taki sposób. Konwersatoria – nie ławki, tylko siedzimy razem bardziej, gdzie nie jest tak, że mistrz i uczeń, ale jednak ten dystans jest mniejszy. Ja się mogę dużo nauczyć od tych młodszych, ale zakładam, że oni się też ode mnie czegoś nauczą, że obie strony mają pokorę, żeby siebie słuchać.

Czy może Pani Profesorka ten fragment skonkludować w ten sposób, że ranking tych wszystkich uczelni, te wzorce, które się przyjęły przez te kilkadziesiąt lat, tak naprawdę są wytworzone sztucznie? I że one nie mają autentycznego odzwierciedlenia, że to nie jest rzeczywistość? Czy właśnie ci studenci, czy oni są gdzieś postrzegani, czy lądują w jakichś wielkich firmach, korporacjach, czy ich można znaleźć? Czy kończą się studia i kończy się student, i tak naprawdę nic za tym nie idzie?

Nie, no każda uczelnia, przynajmniej ta, która rozumie na czym polega edukacja, stara się śledzić losy swoich absolwentów, ale też włączać ich w tworzenie programów, w budowanie pewnych rozwiązań na uczelni, czyli żeby oni też byli kreatorami tego co się dzieje na uczelni. Ja sobie nie wyobrażam, że to jest inaczej, czyli te dobre uczelnie, to jest proces, to jest ta kadra, która wychodzi i musi być zainteresowana też tym, żeby współtworzyć środowiska kreatywne dla kolejnych pokoleń, dla kolejnych młodych ludzi, którzy wchodzą w struktury uczelni. Nie wiem czy ta uczelnia, w takiej formule jak obecnie się utrzyma, ona się na razie utrzymuje, ale jak długo? To jest kampus, spotykamy się na tym kampusie. Mamy teraz ten hybrydowy system, bo pandemia narzuciła nam nową formułę, ale jak ja mam studentów międzynarodowych na swoich zajęciach, to oni są przeszczęśliwi, że mogą się spotkać analogowo.

 

PROSZĘ MI WYJAŚNIĆ ZAGADNIENIE KLIMATU, KTÓRE OD WIELU LAT WZBUDZA KONTROWERSJE I JEST NUMEREM JEDEN WSZYSTKICH ŚWIATOWYCH MEDIÓW, UCZELNI, TRWA WYŚCIG INFORMACYJNY, MNÓSTWO FAKE NEWSOW. GDZIE LEŻY PRAWDA, CO JEST NIE TAK Z TYM KLIMATEM? CZY TE WSZYSTKIE KATASTROFICZNE WIZJE POWTARZANE W PRASIE I TELEWIZJI SĄ RZECZYWIŚCIE TAK REALNE, CZY PRZYJĘTO TYLKO JAKĄŚ KONWENCJĘ, STRATEGIĘ W INFORMOWANIU NAS O TYCH ZMIANACH I PROPAGOWANIE NOWEJ RZECZYWISTOŚCI?

Pewnie też spotkał się Pan z takim raportem brytyjskiej organizacji pozarządowej CCBA. Oni opublikowali dane dotyczące nieprawdziwych, fake newsowych informacji podawanych do publicznej wiadomości. Okazało się, że za prawie 70 procent informacji o zmianach klimatycznych, czyli dezinformacji, odpowiada 10 kont, tzw. toksyczna dziesiątka. Są to konta amerykańskie i rosyjskie. Co ciekawe, część z nich nawet bliskie byłemu Prezydentowi Trumpowi, a pewien portal, bliski różnym teoriom spiskowym, czy konserwatywny think tank finansowany przez słynny z katastrofy ekologicznej koncern ExxonMobil, Russia Today czy Sputnik. Ta toksyczna dziesiątka dotarła w sumie do ponad 180 milionów obserwatorów na całym świecie. Czyli są bardzo skuteczni. Głównie docierają przez FB, Twittera., Instagrama. Dzięki reklamom, które są załączane do tych fake newsowych materiałów udaje się zyskać / zarobić ponad 3 miliardy dolarów w pół roku. Każdy sposób jest dobry, jeśli ma prowadzić do wzrostu zysków.

JAK WALCZYĆ Z FAKE NEWSAMI, CZY W OGÓLE JEST NA TO SZANSA? SZANSA NA PRZEŁAMANIE TAKIEGO NATŁOKU DEZINFORMACJI?

Szansa leży w edukacji. Mówię to również jako naukowczyni. Jeśli ja wypuszczę osobę, która wie, że trzeba coś sprawdzić, to wszystko musi być poparte dowodami naukowymi. Moi studenci szukają tych dowodów na sprawdzonych portalach naukowych, tam powinny znajdować się informacje oparte na rzetelnych analizach, sprawdzają różne źródła, aby potwierdzić rzetelność i wiarygodność tych informacji. Musimy nauczyć to pokolenie takiego krytycznego myślenia. To jest szansa, że to będą ludzie, którzy przywiązują wagę do rzetelności. To co robi międzyrządowy zespół naukowców i naukowczyń z różnych krajów IPCC, czyli te raporty doradcze, to są raporty, gdzie zespoły złożone z różnych wybitnych naukowców potwierdzają, że zmiany klimatyczne są spowodowane działalnością człowieka. One są coraz bardziej niekorzystne dla naszego ekosystemu. To działalność koncernów i wielkich firm, ta bezwzględność w niektórych sektorach światowych gospodarek, przyczyniła się w znacznym stopniu do degradacji środowiska naturalnego. Chęć szybkiego zysku spowodowała już ogromne, nieodwracalne w wielu przypadkach skutki dla całej społeczności międzynarodowej.

NAJLEPIEJ ZARABIA SIĘ NA KŁAMSTWIE?

Tak. To się klika. Klikalność jest przeliczona na pieniądze. Dlatego tak dobrze „sprzedaje się” hate news czy fake news.

SEKTA KLIMATYCZNA. BARDZO CZĘSTO MOŻNA SIĘ SPOTKAĆ Z TAKIM OKREŚLENIEM. MAMY SIĘ BAĆ?

Jeśli używamy takiego pojęcia sekta, to świadczy to o czymś zamkniętym. To środowisko, które posługuje się określonymi sformułowaniami i określonym systemem wartości. Wewnątrz obowiązują pewne reguły gry, których w ramach tej sekty nie wolno przekraczać. Można mówić o tych sektach klimatycznych zarówno w kontekście pozytywnym jak i negatywnym. Może być sekta, która podważa to co się dzieje w zakresie klimatu, jak i sekta, która napędza strach przed tym, że wyginiemy i te wszystkie zmiany dotkną nas jeszcze w tym pokoleniu. Jeśli nie zmienimy swoich zachowań, czy np. działania niektórych firm, postrzegane jako wyjątkowo szkodliwe, nie zostaną zastopowane, to możemy mieć ogromny problem z warunkami do życia na naszej planecie. Regulacje prawne i wszelkie formy nacisku na takie firmy, są jednym ze skutecznych elementów powstrzymywania niekorzystnych zmian klimatycznych.

ODRA? SZOK I SKANDAL! CO PANI MYŚLI O TYM JAKO NAUKOWCZYNI I OBYWATEL, CO WYDARZYŁO SIĘ TAM NIEDAWNO?

Za dużo jest niekompetencji. Brak odpowiedzialności wśród osób, które odpowiedzialność powinny mieć, taką kompetencję, aby w sytuacji kryzysowej podejmować natychmiastowe działania. Jeśli firma, która zrzuca jakieś ścieki (co jest jak najbardziej prawdopodobne w sytuacji opisywanej przez różne media), co spowodowało masową zagładę życia tej rzeki, to powinno być natychmiast wychwycone – przecież już w lipcu były sygnały, że poziom zasolenia przekracza dopuszczalne normy! Powinny być natychmiast podjęte działania przez odpowiednie służby państwowe. Dlaczego te działania nie zostały podjęte? To jest smutne, choć to słowo nie jest adekwatne do poziomu tego, co ja czuję w tej sytuacji. Jak można dopuścić do tego, aby osoby, które nie biorą odpowiedzialności społecznej, kierowały nadal sztabem antykryzysowym. Jeśli jestem urzędnikiem, to muszę się poczuwać do odpowiedzialności za popełnione błędy i za swoje działania wobec innych, za brak kompetencji. Funkcjonariusz publiczny, to osoba rzetelna, wiarygodna, a tu się okazuje, że nie do końca mamy taki odbiór ze strony społeczeństwa. My musimy mieć poczucie bezpieczeństwa, że nasze służby działają w naszym interesie, chronią nas, dają poczucie czuwania nad nami. One będą myślały nad skutkami długoterminowymi, biorąc pod uwagę potencjalny rozwój wypadków w sytuacji katastrofy np. tu ekologicznej.

SUKCESY I PORAŻKI PANI PROFESORKI?

Jestem dumna z tego, że od 27 lat robię ranking branży: transport, spedycja, logistyka. Zbudowałam swoją wiarygodność: ja, jako ja, wobec tej branży. Jestem uznaną przez nich ekspertką. To dla mnie ogromny powód do satysfakcji i dumy. Moja idea działania jako naukowczyni, to robić coś co jest użyteczne z punktu widzenia społecznego. Nie rozwijanie tylko kwestii teoretycznych, ale jak to się sprawdza w życiu codziennym. Chciałabym też branżę zachęcić do wdrażania lean managementu, czyli pewnej filozofii działania, która pokazuje, że Prezes firmy powinien znać proces i być bliżej swoich ludzi. Powinien mieć szacunek do pracownika. Magazynier czy kierowca, to są tak naprawdę ludzie, od których zależy funkcjonowanie tej firmy. Jeśli oni są zaangażowani i czują się potrzebni, to jest duża szansa, że taka firma przetrwa na rynku. Wypromowałam takie hasło: „Na czas, na miejsce, na pewno”. To hasło się przyjęło, jeśli chodzi o branżę logistyczną.

A SATYSFAKCJA ZE STUDENTÓW?

Mam taki jeden sukces, który jest dla mnie bardzo ważny. Udało mi się namówić jednego z Członków Zarządu dużej globalnej firmy do podjęcia studiów tzn. dokończenia studiów magisterskich. W ciągu roku dziesięć egzaminów zostało przez tę osobę zdanych. Napisał bardzo dobrą pracę magisterską i obronił się.

PORAŻKA?

Tak sobie myślę, jaka porażka? Spektakularna porażka. Zarówno sukces jest źródłem porażki, jak i porażka jest źródłem sukcesu. W trakcie studiów marzyłam (miałam specjalność marketingową) żeby swoją działalność naukową skupić wokół marketingu. Zdarzyło się to na studiach doktoranckich, a wtedy to było niezmiernie trudno, żeby zostać na uczelni, czekałam na miejsce, aby zostać w Instytucie Marketingu, a Profesor Tarski (jeszcze z Lwowskiej szkoły) zwrócił się do mnie z propozycją, że skoro czekam na miejsce, a On właściwie nie współpracuje z kobietami w zakresie transportu, to ze względu na to, że jedna z osób będzie miała roczną przerwę, jest gotów mnie przyjąć w to miejsce. Podjęłam się tego wyzwania. Do każdych zajęć musiałam się przygotowywać i to niezwykle starannie. Moi studenci to wówczas były przeważnie osoby po 50–tce. To było bardzo ciężkie wyzwanie, ale profesor Tarski powiedział mi, że widzi mnie w swoim zespole, doceniając moje zaangażowanie i determinację. W tej chwili nie pamiętam, ale wśród moich zaocznych studentów w tamtym okresie był jeden, który przysłał mi kartkę (został wiceministrem transportu Namibii). To było zwycięskie wyjście, ale taką porażką jest dla mnie brak czasu na publikację czegoś większego, takiej publikacji o charakterze monografii. Jak pisać, gdy kontakt bezpośredni ze studentami jest dla mnie tak ważny i absorbuje w dużej części mój czas. Współpracuję z wieloma organizatorami Konferencji jako Moderatorka. Uważam, że moją misją jest pokazywać zmiany i pokazywać, że naukowcy, naukowczynie i biznes są ze sobą blisko i wciąż budować relacje międzyludzkie. Jestem spełniona. To co robię to moja pasja. Mam świadomość pewnych braków tych publikacji, że mogłabym pewne rzeczy szerzej opisywać. Z drugiej strony widzę, ile tych publikacji się ukazuje i kto ma czas to wszystko czytać – mam wątpliwości. Ja bardziej cenię rozmowę z człowiekiem, daje mi to dużo więcej inspiracji. Jestem szczęśliwa, że mogę realizować swoje pasje, jogę, że mogę działać w różnych środowiskach.

CHCIAŁBYM SPUENTOWAĆ NASZĄ ROZMOWĘ. BYLIŚMY UPRZEJMI ZASIĘGNĄĆ OPINII NA TEMAT PANI WŚRÓD DUŻEJ GRUPY STUDENTÓW, KTÓRZY MIELI LUB MAJĄ Z PANIĄ PROFESORKĄ DO CZYNIENIA. CIESZY SIĘ PANI DUŻYM SZACUNKIEM, ZAUFANIEM, ŻE JEST PANI WYJĄTKOWĄ OSOBĄ W TYM ŚWIECIE WYKŁADOWCÓW, WYKŁADOWCZYŃ, JAKO OSOBA NIEZWYKLE ŻYCZLIWA, KONSEKWENTNA, ALE I SPRAWIEDLIWA W OCENACH. OPINIE W SAMYCH SUPERLATYWACH, CO W DZISIEJSZYCH CZASACH JEST NIE LADA OSIĄGNIĘCIEM.

Sekret tkwi w tym, że mimo, że pojawiają się kolejne pokolenia, to patrzę z czułością na tych młodych ludzi. Dyskutują i mają odmienne zdanie. Ciekawią mnie ich argumenty. Myślę, że obecni studenci szukają odpowiedzi i nie uznają narzucanych im autorytetów.

SERDECZNIE DZIĘKUJĘ W IMIENIU REDAKCJI ZA MOŻLIWOŚĆ ROZMOWY.

 

Halina Brdulak Profesorka Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, przewodnicząca komisji rektorskiej ds. społecznej odpowiedzialności SGH. Przewodnicząca Rady Klimatycznej przy UNGC Network Poland. Członkini Rady UN Global Compact Network Poland (UN GCNP Board) na kadencję 2021–2024, Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Rady Programowej miesięcznika „Gospodarka Materiałowa i Logistyka”, kwartalnika „Transport and Logistics”, „Kobieta i Biznes”. Ekspertka UNGC, GS1 i Polskiego Instytutu Transportu w zakresie zrównoważonych łańcuchów dostaw. Prezeska Międzynarodowego Forum Kobiet (2006–2012), obecnie honorowa prezeska. Ściśle współpracuje z praktyką. Autorka wielu publikacji z zakresu handlu zagranicznego, logistyki, zarządzania różnorodnością, negocjacji, zrównoważonego rozwoju i nowych technologii. Globtroterka, joginka, miłośniczka żeglarstwa i turystyki rowerowej.