Kiedy po agresji Rosji na Krym i Wschodnie obwody Ukrainy w 2014 powiedziałem i konsekwentnie powtarzałem w 2015, że kończy się blisko 30 – letnia korzystna koniunktura światowego i europejskiego otoczenia dla Polski i naszych polskich spraw, wielu lekceważąco kiwało głowami.

Teraz wręcz mówimy o historycznej skali zagrożeń a do wyzwań klimatycznych, biedy i głodu w wielu krajach, rosnącej rywalizacji światowych gigantów doszły nowe, na które nie byliśmy przygotowani nie tylko w Polsce czy UE.

Od 2019 roku zmiany na świecie przyspieszyły i zaczęły generować nie tylko politykę ale przede wszystkim rywalizację w globalnej gospodarce. Natomiast konsekwencją wyborów w USA były kolejne embarga, zakazy dostaw, zamykanie technologicznych i surowcowych rynków. Natomiast BREXIT, wzrost napięcia na wschód od Polski, wzrost protekcjonizmu i nacjonalizmu w światowej gospodarce i uruchamiane w ramach walki z konsekwencjami covid-19 programy osłonowe i odbudowy narodowych gospodarek miały zapobiec nie tylko nowej fali migracji ale również wzrostowi biedy i głodu. Niestety te wszystkie programy został mocno zagrożone gdy, 24 lutego br. dotychczasowy porządek na świecie zmieniła agresja Rosji na Ukrainę.

Już prawie nie mówimy o Umowach o Wolnym Handlu UE – Korea, UE – Wietnam, UE – Japonia, Chiny – ASEAN – Australia – Nowa Zelandia – Japonia – Korea czy europejsko–chińskiej współpracy gospodarczej i dwustronnym porozumieniu inwestycyjnym CAI.

Zapomnieliśmy, że Siły Zachodu poniosły w Afganistanie prestiżową porażkę, a spektakularny sukces Talibów zmienił głęboko sytuację w Azji Centralnej. Nastąpił amerykański powrót do Obamowskiej wizji zbierania sojuszników w Azji i w Europie, aby ograniczyć rosnący potencjał Chin a Porozumienie z Hanoi utraciło cześć swojego znaczenia. Nie ma tak potrzebnego ciągu dalszego dla Unijnej Strategii współpracy w regionie Indo–Pacyfiku, strategii kooperacji, a nie konfrontacji, a w niej znaczącej roli Polski. I coraz więcej nie tylko na Pacyfiku mówi się o współpracy w zakresie militariów i bezpieczeństwa niż w przedsiębiorczości i gospodarce.

W ostatnich dwóch latach świat dotknęły 2 olbrzymie negatywne szoki, które prawie wszędzie zagroziły realizacji podstawowych potrzeb ludzi i zaburzyły warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Pandemia covid-19 uderzyła w zdrowie, transport a w konsekwencji w gospodarkę a rosyjska inwazja na Ukrainę podminowała utrwalone fundamenty bezpieczeństwa w Europie i na świecie i uderzyła w „postcovidowy optymizm” 2 połowy 2021 roku. Rosja zaatakowała Ukrainę w momencie, kiedy gospodarka światowa zaczęła dopiero wracać do „nowej normalności” z wyciągniętymi wnioskami dla gospodarek i przedsiębiorczości.

 

Wzrost wagi Chin

W latach 1979–2019 inwestorzy zagraniczni w Chinach zainwestowali 2,2 biliona USD. Firmy z kapitałem zagranicznym stanowiły na koniec 2019 roku mniej niż 3 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Chinach, a mają: prawie połowę udziału w eksporcie, 25 proc. w łącznej wartości produkcji i zysków przedsiębiorstw przemysłowych oraz piątą część wpływów podatkowych.

USA nie są już głównym partnerem handlowym UE i zostały zastąpione przez Chiny. Eksport z UE do ChRL w 2020 r. był wart 202,5 mld euro, a import 383,5 mld euro ale coraz większa część europejskiego importu to import zaopatrzeniowy co silnie oddziałuje na europejską gospodarkę w 1 kwartale 2022.

W 2020 r. Chiny prześcignęły USA i stały się największym odbiorcą bezpośrednich inwestycji zagranicznych na świecie. W pierwszym i drugim kwartale 2021 bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Chinach wzrosły o 39,9 procent rok do roku. W 2020 i I połowie 2021 chiński przemysł z 25 % zwiększył do 32 % udział w przemyśle światowym.

Jednak przed kolejną, dużą falą zachorowań na początku 2022 po bardzo udanym wzroście PKB w 2021 o ponad 8,1 % w chińskiej gospodarce zdecydowano się na zaplanowanie wzrostu na poziomie 5,2-5,5 %. Wedle wstępnych wyliczeń PKB Chin w I kwartale br. wzrósł o 4,8 % r/r. Marcowa fala epidemii koronawirusa wycisnęła na wzroście swoje piętno. Cel na ten rok to wzrost gospodarki o 5,5 %. Wydaje się to dziś nie do osiągnięcia ze względu na skalę wstrzymania aktywności gospodarczej. Dane Generalnej Administracji Ceł Chin wskazują, że handel zagraniczny w pierwszym kwartale br. zwiększył się w Chinach o 10,7 % r/r. W tym: eksport o 13,4 % r/r a import o 7,5 % r/r. Jest to siódmy kwartał wzrostów z rzędu. W tej sytuacji Kraje Azji Południowowschodniej (ASEAN) ponownie są największym partnerem handlowym Chin. Utraciły pierwsze miejsce w IV kw. 2021 roku na rzecz Unii Europejskiej. Z początkiem bieżącego roku Unia wróciła na miejsce drugie. Stany Zjednoczone niezmiennie od wielu kwartałów zajmują miejsce trzecie. Ostatnio w Chinach ponad 80 miast, w których zamieszkuje ok. 370 mln ludzi, i które wytwarzają ponad 40 % chińskiego PKB objętych jest częściowym lub całkowitym lockdownem co pokazuje skalę zagrożeń także dla zagranicznych partnerów.

Nagłe zatrzymanie gospodarek po wybuchu epidemii doprowadziło do zaburzeń w produkcji, a następnie załamania popytu w wielu sektorach. Bardzo szybko okazało się jeszcze raz, że gospodarka jest systemem naczyń połączonych i zaburzenia w jednym sektorze wywołują reakcję łańcuchową w innych sektorach.

Rządy i banki centralne – po doświadczeniach z lat 2009–2013 – zareagowały na pandemiczny szok znacząco większymi pakietami antykryzysowymi w polityce fiskalnej, jak i monetarnej. Rekordowe obniżenia stóp procentowych i programy luzowania ilościowego na dużą skalę. Wsparcie monetarne i fiskalne było nierówne w rozmaitych krajach. Generalnie, państwa bardziej rozwinięte dysponowały większymi możliwościami stymulacji monetarnej. Ograniczeniem był dotychczasowy poziom długu publicznego, wówczas główną rolę przyjmowały instrumenty gwarancyjne. Wsparcie fiskalne było skierowane na ochronę dochodów pracowników (USA) albo miejsc pracy (Europa). Firmy otrzymały pomoc na zabezpieczenie płynności i niedopuszczenie do ich bankructwa. Również polskie tarcze antykryzysowe zrealizowały te cele – przy olbrzymim impulsie monetarnym i skokowym wzroście długu publicznego.

Brak koordynacji przy globalnym wystąpieniu konsekwencji covid we wprowadzeniu lockdownów czy lokalnych ograniczeń był widoczny nawet w obszarze najbardziej zintegrowanym takim jak Unia Europejska. Ograniczenia dla mobilności mieszkańców i wymogi formalne były de facto ustalane na poziomie poszczególnych krajów.

Pandemia na początku 2020 roku była szokiem dla gospodarki światowej i dała początek wielu zmianom strukturalnym (m.in. wzrost roli przemysłu kosztem usług, upowszechnienie pracy zdalnej, wzrosty w e–handlu), megatrendy przyśpieszyły automatyzację, digitalizację i zrównoważony rozwój. Przy wychodzeniu regionów świata z pandemii w 2021 w sposób mało skoordynowany, ujawnił się szereg problemów. Pojawiły się wąskie gardła w handlu międzynarodowym i problemy w dostępie do niektórych surowców, podzespołów i części (układy scalone), skokowy wzrost kosztów (m.in. frachtu) oraz opóźnienia w produkcji i dostawach.

W globalnych łańcuchach dostaw, oprócz cen, wzrosła również rola bezpieczeństwa i dywersyfikacji dostaw. Pandemia oznaczała głębokie zmiany sytuacji makroekonomicznej na świecie i zachwiała procesem globalizacji, trwającym od kilku dekad a w skali mikro dała wysoką nieprzewidywalność dla działających na rynku przedsiębiorstw. Było to widoczne w systematycznym wzroście obrotów handlu międzynarodowego. Obroty te były realizowane na poziomie firm w ramach coraz bardziej złożonych globalnych łańcuchów dostaw, a nie – jak dawniej – w ramach handlu bilateralnego między krajami. Zgodnie z szacunkami WTO około 2/3 globalnego obrotu handlowego odbywało się w ramach globalnych łańcuchów dostaw. Dla firm światowych ich powstanie wynikało z przewag komparatywnych takich krajów jak Chiny (jeśli chodzi o koszty produkcji): otwarcie na inwestycje zagraniczne i eksport były tu traktowane jako dźwignia rozwoju gospodarki i metoda na wyciąganie ludzi z kręgów ubóstwa. Nierównomierne ożywienie w gospodarce przekładało się na zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw. Wahnięcia popytu prowadziły do rozregulowania w łańcuchach dostaw, a zaburzone łańcuchy odbijały się na produkcji i następnie prowadziły do dostosowań popytu z narastającym mechanizmem rosnących kosztów.

W 2020 i 2021 doświadczyliśmy, że w światowym transporcie morskim mega problemem są kontenerowce, kontenery i przetrzymywanie statków w porcie, ceny frachtu, dodatkowe opłaty i opóźnienia – czas oczekiwania w kilkunastu kluczowych portach kontenerowych świata przekracza dziś normę aż 96 razy. Wszystko to tworzy wielkie nowe koszty i generuje wzrost światowej inflacji przy rekordowych zyskach przewoźników morskich. Na przykład chiński COSCO wyliczył, iż zyski netto w I półroczu 2021 wzrosły mu o… 3162 % r/r. Maersk w 2021 osiągnął zysk większy niż w ostatnich 10 latach a Hapag–Lloyd zanotował zysk w pierwszej połowie 2021 roku w wysokości 3,3 miliarda dolarów.

Transport międzynarodowy, który w około 90 % opiera się na frachcie morskim, nie był gotowy do bezproblemowego obsłużenia towarów przy wahaniach popytu. Wykrycie ognisk choroby, prowadzące do zamknięcia całych miast czy portów w Chinach, przekładało się na opóźnienia w obsłudze portowej i eksplozję stawek frachtu z Chin. Łańcuchy dostaw są zależne od sprawnego transportu i przeładunku, dlatego nawet krótki zator na jednym etapie może skutkować znacznym wydłużeniem całkowitego czasu transportu. Stawki za transport z Chin do Europy wzrosły najmocniej jesienią 2020 roku i na wiosnę 2021 roku – licząc do szczytu około 7–krotnie. Natomiast stawki frachtu z Chin do USA podwoiły się w II połowie 2020 roku, a następnie potroiły się z tego podwyższonego poziomu w 2021 roku – licząc zaś do szczytu wzrosły około 6–krotnie. Opóźnienia w żegludze morskiej z trzech największych chińskich portów do Hamburga i Amsterdamu już podwoiły się do ponad 12 dni w pierwszym kwartale, zanim blokada w Szanghaju w pełni się zmaterializowała. Co ciekawe stawki za fracht w drugą stronę (z Europy lub USA do Chin) niewiele się zmieniły w czasie pandemii. Podobne zjawiska wystąpiły na Kolejowym Jedwabnym Szlaku Chiny UE.

Wnioski: Oczekiwania na złagodzenie napięć w handlu międzynarodowym ustąpiły przekonaniu, że mamy do czynienia z tendencją trwałą, a stawki frachtu nie wrócą do poziomów sprzed pandemii, nawet jeśli znikną blokady w portach czy powiększy się flota kontenerowców. Wyraźną korektę stawek frachtu w lutym – marcu br. można zaś wiązać z rosyjską agresją na Ukrainę i pogorszeniem perspektyw wzrostu dla gospodarki światowej. Niemniej jednak trudno oczekiwać powrotu stawek do poziomów sprzed pandemii.

Wojna Rosja – Ukraina pociąga za sobą wiele podobnych skutków, które wywołała pandemia, w niektórych obszarach nawet głębszych np. na rynku energii, metali czy żywności. Świat zachodni zareagował na agresję Rosji sukcesywnie nakładanymi sankcjami finansowymi i handlowymi na poziomie rządowym i unijnym, do których dobrowolnie i na szeroką skalę dołączyły korporacje globalne. Wiele firm wstrzymało lub zamknęło działalność gospodarczą w Rosji. USA i Kanada szybko wprowadziły embargo na rosyjskie surowce energetyczne, UE zdecydowała o relatywnie szybkim ograniczeniu rosyjskiego importu gazu o 2/3 do końca tego roku i odejściu od rosyjskich paliw kopalnych do 2027 roku. Wojna przełożyła się na gwałtowne wzrosty i wahania światowych i europejskich cen energii i metali (Rosja jest ważnym dostawcą) oraz produktów żywnościowych (Rosja i Ukraina mają istotny udział w globalnym handlu produktami rolnymi).

 

Polska gospodarka

Polska gospodarka już w II kwartale 2021 r. osiągnęła poziom PKB sprzed pandemii. Szok miał charakter niesymetryczny – ucierpiały usługi, choć nie wszystkie (np. ITC czy transport i logistyka doświadczyły wzrostu zapotrzebowania), skorzystał też przemysł, choć nie wszystkie branże. Ale generalnie – polskie firmy kolejny raz zdały egzamin i elastycznie dostosowały się do nowych warunków.

Wojna jednak zagraża bezpośrednio polskim firmom handlującym ze Wschodem i pośrednio całej gospodarce – przez wzrost niepewności i wzrosty cen energii, metali czy żywności. Pojawiła się konieczność szybkiego odejścia od paliw kopalnych z Rosji, aby odciąć agresora od napływu środków z handlu surowcami energetycznymi. Do Rosji polskie firmy sprzedały w 2020 produkty za 31,7 mld złotych a w 2021 36,6 mld. Ukraina kupiła w Polsce towary za 23,3 mld zł w 2020 i 28,9 mld zł w 2021 a Białoruś w 2020 7,1 mld zł i w 2021 – 8,0 mld zł. Dodajmy do tego dochody podatkowe i celne z importu z tych Krajów do polskiego budżetu na morskim i kolejowym Jedwabnym Szlaku. Znaczną część rynku traci przecież najbardziej dochodowa branża w polskim eksporcie usług – międzynarodowy transport drogowy. Niestety niewiele się mówi o sytuacji polskich i europejskich inwestorów w Rosji, wobec których Kreml podjął działania odwetowe za wdrożone sankcje.

Polskie firmy, dotknięte szokiem pandemicznym różnorodnie (w zależności od sektorów) stawiły czoła pandemii – poprzez zmianę w podejściu do zakupów i gospodarowania zapasami, dywersyfikację podwykonawców. Pandemia przyniosła najpierw wstrzymanie inwestycji – ze względu na wysoką niepewność – a następnie ich dostosowanie, rzadko szybką relokację, częściej staranniejszą ocenę strategiczną, za którą mogą pójść zmiany w przyszłych inwestycjach. Jednakże – dzięki zdywersyfikowanej strukturze gospodarki, elastyczności i przy wsparciu publicznym – gospodarka polska relatywnie szybko osiągnęła poziom PKB sprzed pandemii. Polskie firmy wyszły ze światowej epidemii z nowym doświadczeniem i odpornością ale wraz z przedłużającym się konfliktem wojennym i rosnącą skalą kosztów sankcji i utrudnień ten bilans przestanie być pozytywny a negatywne skutki mogą być widoczne przez lata.

Na wymuszonej relokacji kapitału z dalekiego i bliższego Wschodu, Polska może skorzystać jako „obszar przyfrontowy”, choć to wymaga zbudowania przekonania inwestorów, że wschodnia flanka NATO jest bezpieczna. Wzrosty cen energii i surowców mogą utrudnić dostęp do kluczowych komponentów z ogarniętej wojną Ukrainy i obciążonej sankcjami finansowymi i gospodarczymi Rosji. Po pandemii to kolejny czynnik zmuszający firmy do poszukiwania zdywersyfikowanych dostawców. Po szoku pandemicznym, który dotknął głównie usługi, szok wojenny dotknie głównie przemysł i – pośrednio – całą gospodarkę. Trzeba pamiętać o bardzo niskim (zdecydowanie poniżej średniej UE poziomie inwestycji (w 2021 16,6 %), nierozwiązanymi w 2021 problemami w relacjach z UE (nie tylko KPO) i utratą bardzo wysokiej pozycji w dobrym postrzeganiu Polski jako miejscu do inwestowania. W zderzeniu z konsekwencjami 2 szoków politycznych i ekonomicznych: (covid + wojna na Ukrainie) nie wolno nie pamiętać o rosnącej utracie zdolności konkurencyjnej naszej gospodarki, kosztowym obciążeniu przedsiębiorczości, wyzwaniach na rynku pracy, transferach socjalnych niepopartych wzrostem efektywności i nadciągającej bardzo wysokiej inflacji.

 

Janusz Piechociński – polski polityk. Poseł na Sejm I i II kadencji, IV kadencji oraz VI i VII kadencji. W latach 2012–2015 wiceprezes Rady Ministrów i minister gospodarki, a także prezes PSL