REDAKCJA: Ania, co u Ciebie słychać od naszego ostatniego spotkania?
Ania Koniak: Widzieliśmy się tuż przed lądowaniem mojego obrazu na Księżycu – to był jeden z najważniejszych dni w moim życiu. Z zapartym tchem obserwowałam start i lądowanie lądownika Blue Ghost. Kiedy w kapsule Lifeship, dzięki firmie Copernic Space, mój obraz „Space” bezpiecznie dotarł na powierzchnię Księżyca, poczułam ogromną ulgę. Przez cały czas towarzyszył mi niepokój – wiem, że misje księżycowe są niezwykle skomplikowane, a lądowniki często ulegają uszkodzeniom. Nie bez powodu mówi się „rocket science”.
RED: Co działo się później?
AK: Tuż po misji trafiłam do szpitala na operację kości i przeszczep ścięgna. Rehabilitacja była długa i bolesna. Akurat w tym czasie zbliżał się wyjazd do Japonii na EXPO Osaka 2025, gdzie Tony miał wystąpić podczas Polskiego Dnia Kosmosu pod patronatem dr. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego.
Ledwo mogłam chodzić o kulach, a tak marzyłam o pokazaniu tam swoich prac. Nawet opowiadałam o tym w konkursie „Stypendium marzeń”, którego zostałam laureatką. Na szczęście rodzice znaleźli rozwiązanie – pojechaliśmy z wózkiem inwalidzkim, dzięki czemu mogłam odpoczywać i zwiedzać bez przeciążania nogi.
Na EXPO udało się zrealizować moje marzenie. Podczas występu brata wyświetlono moje obrazy na specjalnie przygotowanej wizualizacji. Przygotowałam też specjalny obraz „Tony na Księżycu”, który towarzyszył mu na scenie. Tego samego dnia EXPO odwiedziła Pani Minister Edukacji – miałam okazję z nią porozmawiać i osobiście zaprezentować swoją pracę.
Po powrocie do kraju czekał mnie wernisaż wystawy „Żywioły” pod honorowym patronatem Polskiej Agencji Kosmicznej. Wydarzenie, wspaniale zorganizowane przez Dom Kultury Dorożkarnia, uświetnił koncert Tonego. Wystawa otrzymała wyróżnienie podczas Festiwalu Młodych Talentów.
Równolegle miałam wernisaż w przestrzeni wirtualnej Spatial, w ramach sesji „Listening Beyond” Anny Lenarcik. To było niezwykłe doświadczenie – koncert brata, wykład neuronaukowca dr. Marka Shepparda o odczuwaniu muzyki, sesje dźwiękowe i galerie cyfrowe, w tym mój obraz „Peace in Space”.
Pamiętasz, że podczas naszej ostatniej rozmowy mówiłam o marzeniu, żeby stworzyć dzieło przemawiające za szacunkiem do każdej istoty? Właśnie tak powstał ten obraz o pokoju w Kosmosie.
RED: Sporo tych „kosmicznych” wydarzeń!
AK: O tak! Ale najważniejsze było spotkanie z polskim astronautą na lotnisku. Wręczyłam dr. Uznańskiemu-Wiśniewskiemu swój obraz, a on go przyjął – to była dla mnie ogromna radość! Niedawno widziałam się z nim ponownie na Politechnice Warszawskiej podczas cyklu „IGNIS – Polska sięga gwiazd”.
Pokazywałam też swoje prace na pikniku z okazji Dnia Dziecka w Ogrodach Kancelarii Premiera oraz opowiadałam o nich podczas spotkania „Zero Orbit” w CIC Warsaw.
RED: Jakie masz plany na przyszłość?
AK: Do tej pory przedstawiałam żywioły jako siły destrukcyjne, katastrofy naturalne. Teraz chcę pokazać ich piękną stronę. Niedawno opanowałam nową technikę – pouring. Planuję za jej pomocą, w połączeniu z mixed media i naturalnymi kamieniami, uchwycić zachwycającą esencję wody, wiatru, ognia i ziemi.
RED: Tony, co się u Ciebie działo od ostatniego wywiadu?
Tony Koniak: Niedługo po tym, jak moja muzyka wylądowała na Księżycu w ramach misji Copernic Space, pojechaliśmy całą rodziną do Japonii. Na EXPO Osaka, podczas Polskiego Dnia Kosmosu, reprezentowałem nasz kraj, grając na handpanie przy Pawilonie Polskim. Ten wyjazd był możliwy dzięki Fundacji Santander Bank Polska – to już drugi rok z rzędu jestem ich stypendystą.
W Japonii nakręciliśmy też teledysk do bardzo ważnego dla mnie utworu „Stay the Path”. To moja pierwsza próba połączenia brzmienia handpanu z beatem. Zdjęcia powstawały w przepięknym parku przy zamku Osaka.
Niezapomnianym przeżyciem był występ w Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, gdzie do mojej muzyki tańczyła Szeherezada Kondratowicz. Grałem też na głównej scenie podczas Kosmicznego Dnia Dziecka w Ogrodach Kancelarii Premiera.
Podczas wakacji spełniło się kolejne marzenie – poznałem Malte Martena, mojego idola wśród handpanistów. Występowaliśmy na tej samej scenie podczas Festiwalu Sounds of Veritas.
RED: To naprawdę intensywny rok muzyczny. Zostaje Ci jeszcze czas na coś innego?
TK: Muzyka pochłania mnie całkowicie – budzę się z handpanem i z nim zasypiam. Staram się jednak nie rezygnować z innych pasji.
Taniec to dla mnie druga wielka miłość. Występuję w Zespole Teatr Tańca Afera – teatrze ruchu połączonym z tańcem współczesnym. Kiedyś grałem dla nich muzykę na żywo podczas spektakli, teraz sam tańczę. Wspólne próby i występy to czysta radość. Przygotowujemy właśnie spektakl „2 384 800”, w którym ruch staje się głosem w trudnej dyskusji o handlu ludzkimi organami.
Pływam też żaglówkami – jak tylko skończyłem 14 lat, zrobiłem patent i uczestniczyłem w regatach.
Oprócz gry na handpanie, występuje również w zespole jazzowym Band 1500 na perkusji, który powstał w ramach Autorskiej Szkoły Muzyki Rozrywkowej i Jazzu I & II stopnia im. Krzysztofa Komedy. To jest ciekawa odmiana do moich solowych występów
W wolnych chwilach gram w gry komputerowe. Marzę o tworzeniu muzyki do gier. Niedawno nagrałem cover „A Changed Man” Oliviera Deriviere z gry „Dying Light: The Beast” we współpracy z Techland. Nagrywanie w ich showroomie było niesamowitym doświadczeniem.
Latem uczestniczyłem w Space Camp, gdzie odkryłem fascynujący świat startupów. Z zespołem stworzyliśmy projekt „Octopus” – startup zajmujący się czyszczeniem śmieci kosmicznych z orbity.
RED: Imponująca lista zainteresowań! Co przed Tobą?
TK: Właśnie biorę udział w serialu „Made in Poland. The Road to the Top”, który zostanie wyemitowany w amerykańskiej telewizji publicznej. Za chwilę premiera spektaklu „2 384 800” z Teatrem Tańca Afera. Jest jeszcze kilka projektów w przygotowaniu, ale nie chcę o nich mówić, żeby nie zapeszyć.





